Pierre Rene - Jak sprawdziły się u mnie kosmetyki do makijażu ?

16:14

Royal liner, Pierre rene, Primer
Witajcie w piątkowe popołudnie. W ankiecie przeprowadzonej na moim instastory - @kaasja.pl prawie jednomyślnie przegłosowaliście dzisiejszą publikację wpisu o kosmetykach marki Pierre Rene Professional. Jest to pierwszy wpis z dużej serii postów które będę tutaj stopniowo publikować. Seria będzie dotyczyć moich spostrzeżeń i prezentacji kosmetyków które przywiozłam z konferencji Meet Beauty 2018. 
Wróćmy jednak do Pierre Rene. W tym krótkim wstępie chcę Wam przedstawić niewielki zarys firmy która może pochwalić się już 20 letnim doświadczeniem! Przed konferencją nie znałam tej marki. Dałam sobie więc odrobinę czasu aby poznać się dobrze z tymi kosmetykami i sprawdzić ich działanie. Teraz jestem już gotowa aby przedstawić Wam moją opinię o kolorówce firmy Pierre Rene. 
Jest to firma francuska, która znakomicie ma się na polskim rynku. Przez swoje europejskie pochodzenie możemy być pewni że przy produkcji kosmetyków zachowane zostały wszystkie standardy postawione przez Unię Europejską. Także opakowania kosmetyków i masy kosmetyczne pochodzą z produkcji europejskiej - z Włoch, Niemiec, Francji, Szwecji oraz Hiszpanii. Główny asortyment Pierre Rene to kosmetyki kolorowe. I tak w katalogu kosmetyków znajdziemy ponad 116 cieni, 14 róży i 10 pudrów, liquidy do strobbingu, tusze do rzęs, eyelinery a także lakiery - zwykłe i hybrydowe oraz akcesoria do manicure hybrydowego. 

Kosmetyki które chcę Wam dzisiaj zaprezentować to: kompaktowy puder brązujący, eyeliner, szminka z kolekcji Royal Mat i kosmetyk o tajemniczej nazwie Liquid Primer. Jesteście ciekawi jak się sprawdziły? Zapraszam poniżej :) 


Przewrotnie recenzję zacznę od kompaktowego pudru brązującego. Odcień który testowałam to numer 18 - Warm Bronze. W opakowaniu jest 6g produktu.  Opakowanie jest bardzo estetyczne - otwiera się po naciśnięciu guzika odblokowującego. Otwierajac wieczko produktu mamy dostęp do pudru, a odginając je bardziej otwiera się przegródka w której znajduje się lustereczko i gąbeczka do nakładania pudru. Nie lubię nakładać tego typu produktów gąbeczką więc w moim przypadku ona jest zbędna i traktuje ją jako dekorację. Do nakładania tego pudru użyłam szczoteczki firmy Neess którą także możecie zobaczyć na zdjęciach.
Puder kompaktowy Pierre Rene stworzony został na bazie olejku z oliwek, jojoby oraz minerałów. Producent zapewnia że produkt gwarantuje utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry, pielęgnację, ochronę oraz aksamitne wykończenie makijażu. 
Niestety nie mogłam zweryfikować wszystkich deklarowanych cech ponieważ puder ze względu na jego ciemny kolor przeznaczyłam tylko do konturowania. 
Nakładałam go na wcześniej przygotowaną skórę. Nawilżoną kremem (aktualnie pod makijaż stosuję krem z serii Pollena Eva dermo - dam Wam znać jak się sprawdza) i na podkład. Wystarczy delikatnie przeciągnąć pędzlem po pudrze aby nabrać wystarczającą ilość produktu i nałożyć ją pod kości policzkowe. Puder bardzo łatwo się blenduje, nie zajmuje to więc wiele czasu. Dla dobrego efektu najlepiej jest powtórzyć czynność dwukrotnie. Po zblendowaniu dwóch warstw brązera powstaje fajny, naturalny efekt. Jednak jest coś co uważam za minus tego produktu - efekt nie utrzymuje się długo. Puder zostaje na twarzy może 3 godziny. Po tym czasie wymaga poprawy. Nie wiem jednak jak puder zachowuje się po spryskaniu utrwalaczem, może taki zabieg wydłuży trwałość makijażu. 
Ten produkt kosztuje około 20 zł.

Liquid Primer - utrwalacz do makijażu w dropperze. To bezbarwna, przezroczysta, tłusta ciecz zamknięta w szklanej buteleczce z pipetką. Nie miałam pojęcia do czego mogłabym użyć tego produktu. Posłużyłam się więc stroną producenta, który tak pisze o tym kosmetyku

"Wielofunkcyjny płyn utrwalający makijaż. Niewielka ilość dodana do produktu umożliwia aplikację na mokro cieni do powiek, pudrów, bronzerów i róży podkreślając głębię ich koloru i przedłużając trwałość makijażu. Doskonały również jako baza pod pomadki, glitery i cenie do powiek. Dodanie Liqiud Primera do podkładu znacznie przedłuża jego trwałość, a cienie do powiek zamienia w płynny eyeliner. Ponadto szybko i skutecznie przywróci właściwą konsystencję wyschniętych produktów."

 I wiecie co,  to chyba pierwszy raz kiedy zgadzam się z tym co pisze producent. Sprawdziłam ten primer. Mieszałam go z cieniami - i tak tworzył świetny eyeliner, albo cień w płynie który ładnie zasycha na powiece. Używałam go także jako bazy pod podkład i też sprawdził się - trzymał makijaż dobrze. Nakładałam także primer jako bazę pod szminkę - i ze szminką właśnie sprawdził się najlepiej. Ten primer nałożony pod pomadkę pomaga ją bardzo dokładnie rozprowadzić we wszystkich zakamarkach. Unikniemy więc niedomalowanych miejsc. 
Produkt kosztuje 35zł.
Matowo-satynowa szminka do ust z serii Royal Matt Lipstick. 
Pomadka swoim opakowaniem sprawia wrażenie ekskluzywnego kosmetyku. Opakowanie jest złote i błyszczące z czarnym logotypem firmy. Ekskluzywność podkreśla także zastosowanie magnetycznego opakowania. Czyli obie części opakowania pomadki przyciąają się do siebie podczas zamykania. Taki fajny gadżet do damskiej kosmetyczki.
Niestety matowe pomadki totalnie się u mnie nie sprawdzają. Bardzo wysuszają mi usta. Chciałam jednak przetestować tą szminkę ponieważ skusiło mnie słowo "satynowa" w jej nazwie. Miałam nadzieję że to połączenie delikatnego matu i satyny. Dla mnie niestety - a dla osób kochających matowe wykończenie "stety" ta szminka zapewnia bardzo matowe wykończenie. Moją delikatną skórę to tak strasznie wysusza że aż bolą mnie usta. Ale ponieważ bardzo podoba mi się jej kolor i napigmentowanie (Nr 21) znalazłam na nią sposób. Przed nałożeniem pomadki nakładam pod nią grubą warstwę pomadki nawilżającej lub masełka. Z tak nawilżonymi ustami nie jest straszna zadna szminka. 
Cena tej pomadki to 21zł. Na prawdę ciężko jest znaleźć tak dobrze matującą szminkę! 

Na koniec zostawiam mojego ulubieńca. Ci co widzą mnie na co dzień wiedzą że nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez idealnej kreski na oku. Kreska musi być nie ważne czy robię makijaż o 6 rano czy o 10. Wypróbowałam już wiele eyelinerów. Przez moją kosmetyczkę przeszły już żelowe, w pisaku z krótszym i dłuższym pędzelkiem. Jednak nie było w niej jednego - z średnio twardym gąbeczkowym aplikatorem w kształcie stożka. A teraz już jest i zostanie ze mną na dłużej. 
Fajne w tym eyelinerze jest to że aplikacja to jeden ruch po powiece. Aplikator jest elastyczny i dopasowuje się do ruchu dłoni. 
Liner jest wodoodporny i co najważniejsze jeżeli dostanie się do oka nie szczypie - mam traumę po kontakcie z linerem marki maybelline który po dostaniu się do oka dawał uczucie wypalanej w nim dziury. 
Cena Royal Linera to 20zł, Polecam Wam ten produkt, Ja zostanę z nim na dłużej. 

Znacie kosmetyki Pierre Rene? Jakie są Wasze opinie na temat tych produktów? 

You Might Also Like

6 Comments

  1. Bardzo ciekawe 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Testowałam tylko kilka ich kosmetyków, ale teraz muszę sprawdzić więcej. Świetne zdjęcia!
    dusiiiak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę wypróbować ten liner. :)
    Pozdrawiam ♥
    https://zakreconaoptymistka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń


I Love Soufeel.com

Recent Posts

Zblogowani

zBLOGowani.pl

Max Stylu

Advertisement

Subscribe